sobota, 16 czerwca 2012

Anchee Min - Ostatnia cesarzowa

Ostatnia cesarzowa
"Żeby czymś zająć myśli, zorganizowałam spektakl opery ponpon, na który zaprosiłam najbliższe otoczenie. Wszyscy byli zdumieni, albowiem operę ponpon powszechnie uważano za rozrywkę dla biednych. W dzieciństwie widywałam takie przedstawienia we wsiach w mojej okolicy. Po tym, jak mój ojciec został zdjęty z urzędu, matka sprowadziła aktorów, żeby go rozweselić. Pamiętam, że byłam zachwycona występem. Po przeprowadzce do Pekinu znów strasznie chciałam ich zobaczyć, lecz powiedziano mi, że pałac to nie miejsce dla takiej miernoty.
     Trupa była maleńka, złożona tylko z dwóch kobiet i trzech mężczyzn. Mieli stare kostiumy i marne rekwizyty. Z trudem przeszli przez bramę, bo straż nie wierzyła, że ich naprawdę wezwałam. Nawet Li Lianying nie mógł przekonać wartowników. Wpuścili trupę dopiero na widok Antchai.
    Przed spektaklem zaprosiłam głównego aktora na prywatną rozmowę. Był to chudy jak szczapa, na wpół ślepy człowiek o załzawionych oczach. Podejrzewałam, że na tę okazję włożył swoje najlepsze ubranie, ale i tak było całe połatane. Podziękowałam mu, że przyszedł, i kazałam kucharzom nakarmić całą trupę przed wyjściem na scenę.
     Dekoracje okazały się nadzwyczaj proste. W tle wisiała zwykła czerwona zasłona. Mistrz zasiadł na stołku. Nastroił dwustrunowe erhu i zaczął grać. Rozległ się dźwięk przypominający darcie prześcieradła. Smutna muzyka dziwnie kojąco rozbrzmiewała w moich uszach.
     Na początku spektaklu spojrzałam wokół siebie i zauważyłam, że oprócz mnie na sali są tylko Antehai i Li Lianying. Wszyscy inni po cichu wyszli. Melodia brzmiała trochę inaczej, niż ją zapamiętałam. Upodobniła się do wycia wiatru gdzieś wysoko w niebie. Jęki dartego prześcieradła wypełniały wszechświat. Tak sobie wyobrażałam zawodzenie uciekających duchów. W myślach widziałam kamienne pustkowia i jodłowe lasy z wolna przysypywane piaskiem.
     Wreszcie muzyka ucichła. Mistrz opuścił głowę na piersi, jakby zasnął. Na scenie zapanowała cisza. Wyobraziłam sobie Wrota Niebios zamykające się w ciemnościach.
     Na scenę weszły dwie kobiety, a po nich mężczyzna. Wszyscy byli ubrani w obszerne niebieskie bluzy. W rękach trzymali bambusowe witki i chińskie miedziane dzwonki. Okrążali głównego aktora, wybijając na dzwonkach rytm melodii, którą grał na erhu.
     Mistrz nagle się obudził i zaczął śpiewać. Wyciągnął szyję niczym indyk i zawodził wysokim, świdrującym głosem, jak cykada w najgorętszy dzień lata
[...]
Nie przestając bić w dzwonki, pozostała trójka przyłączyła się do śpiewu."


Anche Min: „Ostatnia cesarzowa”. Albatros, Wydawnictwo A. Kuryłowicz, Warszawa 2008, 448 s., tłum. Witold Nowakowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz