niedziela, 17 czerwca 2012

Henryk Sienkiewicz - W pustyni i w puszczy


W pustyni i w puszczy
"Lecz największym zdumieniem i zachwytem napełniały oboje dzieci inne, latające w małych stadkach ptaki, które dawały prawdziwe koncerty.
Każde stadko składało się z pięciu lub sześciu samic i jednego, połyskującego metalicznymi piórami samca. Siadały one szczególnie na pojedynczych akacjach w ten sposób, że on umieszczał się na wierzchołku drzewa, one poniżej – i po pierwszych tonach, które wydawały się jakby strojeniem gardziołek, on rozpoczynał śpiew, a one słuchały w milczeniu. Dopiero gdy skończył, powtarzały jednogłośnym chórem ostatnią zwrotkę jego śpiewu. Po małej przerwie on znów zaczynał i kończył, one znów powtarzały, po czym całe stadko przelatywało falistym, lekkim lotem na następną, najbliższą akację i koncert złożony z solisty i chóru rozbrzmiewał w południowej ciszy powtórnie. Dzieci nie mogły się tego dość nasłuchać. Nel pochwyciła przewodnią nutę koncertu i razem z chórem samiczek wyśpiewywała swym cienkim głosikiem ostatnie tony, brzmiące jak szybko powtarzane dźwięki: „tui, tui, tui, tui, twiling-ting! ting!”
Pewnego razu dzieci idąc od drzewa do drzewa za skrzydlatymi muzykantami odeszły na kilometr od obozu, pozostawiwszy w nim troje Murzynów, Kinga i Sabę, którego Staś, wybierając się za jedną drogą na polowanie, nie chciał wziąć z sobą, by szczekaniem nie płoszył mu zwierzyny."

Henryk Sienkiewicz: "W pustyni i w puszczy".  Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, 463 s.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz