piątek, 22 czerwca 2012

Jack Higgins - Modlitwa za konających

Modlitwa za konających
Fallon zdjął płaszcz i przewiesił go przez balustradę, a następnie usiadł na taborecie przed klawiaturą i obniżył go tak, by móc łatwo operować pedałami. Anna stała po jego prawej ręce.
- Czy próbowała pani nie wciskać trompette, tak jak radziłem?
- Owszem. I od razu jest lepiej.
- Świetnie. Teraz ja zagram coś dłuższego, żebyśmy mogli się zorientować, co jeszcze dolega tym organom.. Może preludium i fugę d-moll Bacha?
- Ale moje nuty są w Braille'u.
- To nieistotne. Będę grał z pamięci.
Odwrócił się i spojrzał na księdza da Costę w towarzystwie policjantów.
- Jeżeli to panów interesuje, był to podobno ulubiony utwór doktora Alberta Schweitzera.
Nikt nie powiedział ani słowa. Stali, czekali i milczeli. Fallon zwrócił się znów do instrumentu. Kiedy to grał po raz ostatni? Bóg wie, ile to było lat temu. I nagle, nie wiadomo, dlaczego, zdało mu się, że to było wczoraj.
Anna nie mogła oczywiście widzieć błąkającego się po jego wargach lekko ironicznego uśmiechu, lecz coś z niego pojawiło się i w jej głosie, gdy, kładąc rękę na ramieniu, powiedziała:
- Niech pan zaczyna.
- Dlaczego się pani w to wmieszała? - szepnął ku jej przerażeniu.
- To chyba jasne - odparła, również szeptem. - By oszczędzić tych dwóch policjantów. A teraz proszę grać.
- Bóg pani wybaczy, ale to grzech tak kłamać - mruknął i zaczął grać.
Zabrzmiały pełne akordy, grał utrzymując wolne tempo, dokładnie zaznaczając każdą nutę. Grał z taką siłą i żarliwością, że Miller zapomniał na chwilę, po co przyszedł i pozwolił ponieść się tej wspaniałej muzyce.
Ksiądz da Costa stał pod ołtarzem ja wmurowany. Piękno gry oczarowało go bez reszty. Wykonanie było wręcz mistrzowskie.
Po dłuższej chwili Miller dotknął delikatnie ramienia księdza i szepnął mu do ucha:
- Piękny koncert, ale nie mam dziś, niestety, czasu. Czy moglibyśmy porozmawiać?
Ksiądz da Costa westchnął i ruszył w stronę zakrystii.
Fitzgerald wszedł ostatni i drzwi zatrzasnęły się za nim od nagłego podmuchu wiatru.
Organy zamilkły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz