poniedziałek, 9 lipca 2012

Hanna Kowalewska - Tego lata, w Zawrociu

Tego lata, w Zawrociu

"Paweł stał na werandzie i rozglądał się, jakby chciał zauważyć wszystkie zmiany, które zaszły tu od momentu, gdy był w Zawrociu ostatni raz. Był pierwszy moim gościem tutaj, z dodatku nie zapowiedzianym, ale zdawał się o tym nie pamiętać. W milczeniu przekroczył próg salonu i stanął przy fortepianie, wodząc przy tym wzrokiem po klawiszach, jakby gral na nich w myślach.Wyglądało na to, że przyszedł odwiedzić instrument, a ze mną nie miał zamiaru rozmawiać. Wyksztusił jedynie zdawkowe pozdrowienie. Miłam wrażenie, że dla niego to fortepian miał dusze i rozum, a ja byłam niepotrzebnym sprzętem, który nie chciał się sam usunąć w kąt.
[...]
- Zagraj, jeśli masz ochotę - powiedziałam, by mu "pozwolić". - Temu gratowi przyda się trochę ruchu. Boję się, że przy mnie zardzewieje.
[...]
Uśmiechnął się po raz pierwszy. Potwierdził ten swój uśmiech w dodatku paroma wesołymi, srebrzystymi frazami. Trwało to jednak tylko parę chwil. Melodia porwała go i zapomniał o mojej obecności. Usiadł na stołku i po chwili kiwał się nad klawiaturą. Przez moment miałam ochotę spuścić na jego piękne, szczupłe dłonie wieko fortepianu, ale wzruszyła mnie bruzda między jego brwiami i tęsknota w twarzy. Był jak fakir, który sam uległ czarowi wydobywającej się z instrumentu melodii. Nie chciał być zbudzony. Pomyślałam, że ten jeden, jedyny raz wysłucham jego gry, by dowiedzieć się, kim jest naprawdę i po co tu przyszedł.
Usiadłam na werandzie. To było dobre miejsce do słuchania muzyki. [...]
Paweł grał teraz coś przeraźliwie smutnego, zupełnie nie pasującego do letniego popołudnia, do tej bujności, która pleniła się wokół mnie. Przyszedł, babko. Jednak przyszedł. Może dlatego, że już cię tu nie ma.A może dlatego, że ciągle jeszcze tu jesteś i jest tu ten czarny potwór na trzech nogach.Przyszedł po paru miesiącach i zaczarował się własną melodią. Nie bębnił, nie tłukł dźwięków, nie rozszarpywał muzyki. Grał, jakby płakał do środka. Przejmująco! Tak, że opuściłam wygodną sofę i uciekłam przed muzyką w głąb sadu."


Konrad Krzyżanowski - Dziewczynka przy fortepianie (1907)

Hanna Kowalewski: "Tego lata, w Zawrociu". Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań [b.r.], s. 52-54

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz