niedziela, 8 lipca 2012

Hanna Ożogowska - Tajemnica zielonej pieczęci

Tajemnica zielonej pieczęci

"Koncertu, jak się spodziewał Stefan, nie było. Elżbieta, owszem, siadła do pianina, ale zaczęła grać walca, a Bartek, ten baryłkowaty Bartuś, poprosił do tańca Alinę i wywijał z nią tak zgrabnie, że Stefan oczom własnym nie chciał wierzyć. Wiktor też nie kazał się prosić. Już tańczył z którąś koleżanką Elżbiety. Tylko Stefan siedział zdrętwiały, zaskoczony, nie wiedzący, co zrobić z oczami, z rękami i nogami.
- Stefan, dlaczego nie tańczysz? - rzuciła mu od pianina Elżbieta, a widząc jego nieszczęśliwą minę, dodała: - Nie lubisz tańczyć?
- Nie, nie, zupełnie nie lubię, bardzo nie lubię - chwycił się tej deski ratunku Stefan i już trochę swobodniej przyglądał się tańcom.
Wiktor tańczył najzręczniej. Gdzie, kiedy on się tego nauczył? Kuzyni Bartka obracali swoje tancerki z ogromnie poważnymi minami. Roman Koziołkiewicz nie posiadał tej sztuki w zbyt dużym stopniu. Co chwilę nadeptywał swojej partnerce na nogi lub wpadał na inne pary, co chwilę słychać było jego "przepraszam", a jednak Stefan i jemu zazdrościł.
Naraz usiadła obok niego zadyszana Alina.
- Chcesz, nauczę cię? - zapytała.
- Nie, nie teraz, cicho - odburknął niegrzecznie, ale zaraz pożałował i zapytał potulnie:
- Alina, to już teraz cały czas będziecie tylko tańczyć?
- Nie, dlaczego cały czas? O, zobaczysz, Elżbietka to specjalistka od różnych gier. Ale nie wiem, czy ci się spodobają. Ja wolę tańczyć, tylko... tylko..."
[s. 215-216]

"Wieczorem ojciec siedział przy radiu. Nadawano skoczną muzykę taneczną. Lucyna wyciągnęła mamę z kuchni i tańczyła z nią naokoło stołu. Podskakiwała jak wróbel na nitce, aż się ojciec śmiał, ale takt chwytała doskonale i obracała się zręcznie. Stefan patrzył z zazdrością. W pewnej chwili powiedział głosem szorstkim od zakłopotania:
- Tak, Lucynkę to mamusia nauczyła tańczyć, a ja to co? Inni skaczą, tylko ja niby ten drąg w kącie...
Tego wieczoru Stefan został wprowadzony w arkana sztuki tanecznej. Nawet mu ta pierwsza lekcja nieźle poszła."
[s. 255]


Edgar Degas - Lekcja tańca (1872)

Hanna Ożogowska: "Tajemnica zielonej pieczęci". Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.