piątek, 6 lipca 2012

Jan Kochanowski - Tren VI




TREN VI
Ucieszna moja śpiewaczko, Safo słowieńska,
   Na którą nie tylko moja cząstka ziemieńska,
Ale i lutnia dziewiczym prawem spaść miała;
   Tęś nadzieję już po sobie okazowała,
Nowe piosnki sobie tworząc, nie zamykając
   Ustek nigdy, ale cały dzień prześpiewając;
Jako więc lichy słowiczek w krzaku zielonym
   Całą noc prześpiewa gardłkiem swym ucieszonym.
Prędkoś mi nazbyt umilkła, nagle cię sroga
   Śmierć spłoszyła, moja wdzięczna szczebiotko droga,
Nie nasyciłaś mych uszu swymi piosnkami
   I tę trochę teraz płacę sowicie łzami.
A tyś ani umierając śpiewać przestała.
   Lecz matkę, ucałowawszy, takeś żegnała:
"Już ja tobie, moja matko, służyć nie będę
   Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiędę;
Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,
   Domu rodziców swych miłych wiecznie zaniechać".
To, i czego żal ojcowski nie da serdeczny
   Przypominać więcej, był jej głos ostateczny.
A matce, słysząc żegnanie tak żałościwe,
   Dobre serce, że od żalu zostało żywe.


Zygmunt Trembecki - Jan Kochanowski z Urszulką (1878)

Bliższe informacje o rzeźbie są tu. Okładka książki pochodzi ze strony wp.pl

Jan Kochanowski: "Tren VI". W: "Treny". Biblioteka Narodowa, Seria I, Nr 1. Dziewięćdziesięciolecie serii 1919-2009. Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo, Wrocław 2009, wyd. XVI popr., s. 14-15

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz