sobota, 25 sierpnia 2012

Ewa Złotowska - Największe miłości świata

Największe miłości świata

"Próbowałam uspokoić pieska różnymi sposobami, między innymi śpiewając piosenki w domowej interpretacji. Zwierzęta zamilkły jak zaczarowane, kiedy tańcząc charlestona odśpiewałam "Już taki jestem zimny drań".
Po dłuższym milczeniu Zuzanka wydała z siebie coś w rodzaju glissanda w dół (o oktawę niżej niż normalnie). Albin bezdźwięcznie kiwał się na żerdce góra-dół, góra-dół, nie wiedząc, jak moje zachowanie ocenić. Za to Feluś był zachwycony. Niemalże dostałam oklaski. Postanowiłam przejść na łagodniejszy repertuar i bardziej pod publiczkę wykonałam "Hej, przeleciał ptaszek", ale papugi się nie wypowiedziały, a Feluś wolał coś żwawszego. Wykonaliśmy razem sztajerka z gwizdami, szalejąc po całym mieszkaniu. Wieczór był cudny. Darliśmy się wszyscy - każdy po swojemu. Piesek usiłował upolować moje kapcie. Imponowało mu gwizdanie, więc ujadał na cały głos. Albin wrzeszczał, żeby nas uspokoić, a Zuzanka krzyczała, że koniec występów, bo jajka popadną w skrajną nerwicę i będą się jąkać. Ponadto zadzwonił sąsiad z dołu z pytaniem, czy mnie ktoś nie napadł."

Ewa Złotowska: "Największe miłości świata". VIZJA PRESS&IT, Warszawa 2010, s. 41

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz