czwartek, 17 stycznia 2013

Laura Ingalls Wilder - Mały domek w WIELKICH LASACH

Okładka
"Wujek George zagrał na trąbce. Cały pokój wypełniły głośne dźwięki. Wujek George żartował, śmiał się, tańczył i dął w trąbkę. Potem Pa wyjął z futerału skrzypki i zaczął grać. Wszystkie pary stanęły w czworoboku i ruszyły do tańca, a Pa ogłaszał figury.
- Para na prawo, para na lewo! - zawołał i wszystkie spódnice zawirowały, i wszystkie buty zaczęły tupać. Kółeczka obracały się i obracały, spódnice w jedną stronę, buty w druga. Ręce klaskały i rozdzielały się wysoko w górze.
- Zmiana partnerów - Krzyknął Pa - każdy dżentelmen kłania się pani po lewej stronie!
Robili wszystko to, co im kazał. Laura patrzyła na kołyszącą się spódnice Ma, jej wąską, przeginającą się talię i pochyloną ciemną głowę i myślała, że Ma jest najwspanialszą tancerką na świecie. Skrzypce śpiewały:

- Oj, dziewczyny z Buffalo, dziewczyny,
Nie wyszłyście dzisiaj wieczorem,
Nie wyszłyście dzisiaj wieczorem,
Oj, dziewczyny z Buffalo, dziewczyny,
Nie wyszłyście dziś na ulicę,
Żeby tańczyć przy świetle księżyca...

Małe kółka i duże kółka kręciły się i kręciły, spódnice wirowały, buty przytupywały. Partnerzy kłaniali się sobie nawzajem, to się rozdzielali, to znów się łączyli i kłaniali od nowa.
Babcia była sama w kuchni, mieszała syrop gotujący się w kotle. Mieszała go w takt muzyki. [...]
Laura wciąż patrzyła na tancerzy. Pa grał teraz "Irlandzką praczkę",

- Hej, panienki, dalej, panie,
Przytupujcie obcasami!

Laura nie mogła utrzymać nóg w spokoju. Wujek George spojrzał na nią i zaśmiał się. Nagle złapał ją za rękę i odtańczył z nią w rogu krótki taniec. Polubiła wujka George'a.
A przy drzwiach kuchni rozlegały się wybuchy śmiechu. Wyciągali babcię. babcia też miała piękną sukienkę z ciemnoniebieskiego perkalu z rzucikiem w jesienne liście. Policzki zaróżowiły jej się od śmiechu i potrząsał głową. W ręce trzymała drewnianą łyżkę.
- Nie mogę zostawiać syropu! - wołała.
Ale Pa zaczął grać "Podróżnika z Arkansas" i wszyscy zaczęli klaskać w takt muzyki. Na to babcia ukłoniła się im wszystkim i zrobiła parę kroczków. Tańczyła tak ładnie, jak każdy z nich. Oklaski niemal zagłuszyły muzykę skrzypków Pa.
Nagle wujek George uniósł rękę, trzasnął obcasami i kłaniając się nisko przed babcią rozpoczął Jiga. Babcia oddała komuś swą łyżkę. Oparła ręce na biodrach, zwróciła się twarzą do wujka George'a, a wszyscy aż krzyknęli. Babcia tańczyła jiga!
Laura klaskała w takt muzyki wraz z innymi klaszczącymi. Skrzypki grały jak nigdy dotąd. Oczy babci rzucały iskry, policzki zaczerwieniły się, a obcasy pod skrajem spódnic stukały równie szybko, jak szybko tupały buty wujka George'a.
Zapanowało ogólne podniecenie. Wujek George dalej tańczył, a babcia dotrzymywała mu kroku patrząc na niego. Skrzypce też nie ustawały. Wujek George już zaczynał głośno dyszeć i ścierał pot z czoła.
Oczy babci błyszczały.
Ktoś krzyknął:
- Nie pobijesz jej!
Wujek George zaczął tańczyć szybciej. Dwa razy szybciej niż przedtem. Babcia także. Wszyscy na nowo się rozbawili. Kobiety śmiały się i klaskały w dłonie, a mężczyźni żartowali z George'a. On na to nie zwracał uwagi, ale już mu nie starczało tchu, żeby się śmiać. Tańczył.
Niebieskie oczy Pa błyszczały. Wstał i obserwował babcię i George'a, a jego smyczek tańczył po strunach. Laura podskakiwał, piszczała i klaskała w dłonie.
Babcia nie przestawał tańczyć. Ręce trzymała na biodrach, brodę zadarła w górę i uśmiechała się. George też tańczył, ale jego buty nie tupały już tak głośno. Natomiast obcasy babci nadal postukiwały wesoło. Z czoła George'a spłynęła kropla potu i zabłysła na policzku. Naraz rozłożył ramiona i wysapał:
- Przegrałem!
I przestał tańczyć.
Powstał przeraźliwy hałas, wszyscy krzyczeli, wołali, tupali, dodając babci otuchy. A babcia tańczyła dalej. Tańczyła jeszcze minutę, a potem przestała Śmiała się dysząc. Jej oczy lśniły tak samo jak oczy roześmianego Pa. George także się śmiał, wycierając czoło rękawem."

Laura Ingalls Wilder - Mały domek w Wielkich Lasach. Nasza Księgarnia 1990, s. 87-90, tłum. Małgorzata Goraj

Jig

3 komentarze:

  1. Zima, czy już nie, okropna pogoda... może wujek George nas rozrusza:-) Sympatyczny kawałek, jak miło się bawią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Oby! Chociaż przyznam, że bardziej zaimponowała mi babcia. :-)
      To bardzo proste i biedne życie, jakie wiedli bohaterowie cyklu książeczek pani Wilder, Ingallsowie, z pewnością nie było łatwe, ale jak oni potrafili się cieszyć każdą miłą chwilą i każdym drobiazgiem... I to też pokazuje ten fragment. :-)

      Usuń