niedziela, 5 maja 2013

Muzyka przemawia do naszych dusz i serc

Lato w Zatoce Aniołów
"Jenny zacisnęła zęby. Stella Rubinstein, pięćdziesięciodwuletnia dama w trakcie menopauzy i rozwodu, z zimną krwią mordowała Romea i Julię Czajkowskiego. Rąbiąc w klawiaturę, posłała Jannie zachwycony uśmiech.
- Idzie mi coraz lepiej, prawda? Sydney nie uwierzy, kiedy to zagram na ślubie Carole.
Sydney nie uwierzy i będzie miał rację... Jena odchrząknęła, ostrożnie dobierając słowa.
- Zastanawiam się, czy nie wolałabyś dzielić się talentem w mniejszym gronie. Będziesz się czuła bardziej komfortowo. Na ślubie córki pewnie i tak będziesz wystarczająco spięta.
- Żartujesz sobie? Całe miasto będzie o tym mówić! Sydney chciał mi wmówić, że jestem nudna. Że nie potrafię się niczego nauczyć i nigdy więcej nie będę dla niego ekscytującą partnerką. [...] Sydney popełnił błąd rzucając mnie, i zamierzam mu to udowodnić - wykrzyknęła z mocą Stella. - Niech zobaczy we mnie kogoś więcej niż kobietę, która przez dwadzieścia trzy lata gotowała mu posiłki i prała skarpetki. Kobietę, którą opuścił, bo stała się nudna... Teraz już nudna nie jestem!
- Ależ skąd! - poparła ją Jenna. I rzeczywiście otwarta, serdeczna i rozszczebiotana Stella była jedną z najbarwniejszych postaci w całej Zatoce Aniołów. Jenna nie wiedziała, dlaczego Stella zdecydowała się akurat na fortepian, była jednak przekonana, że muzyka ma moc uzdrawiania. Zresztą, widziała wyraźnie, jak wspaniale oddziałuje na Stellę. Kiedy sześć tygodni wcześniej przyszła na pierwszą lekcję, wydawał się kompletnie pozbawiona energii. Zakłopotana, niepewna, niechętnie patrzyła w oczy.Teraz trudno było ją rozpoznać. Ufarbowała włosy, zrzuciła parę kilo i porzuciła stare dresy na rzecz dopasowanych dżinsów i kobiecych sweterków. Jasne loki podcięła i zaczesywała za uszy. Wyglądała dwadzieścia lat młodziej.
- Uwielbiam grać - ciągnęła Stella. - Czuję się, jakbym uczestniczyła w czymś bardzo ważnym, jakbym nabierała sił. Wiem, to głupie. Przecież wcale nie gram dobrze.
- To wcale nie jest głupie - żachnęła się Jenna. - Muzyka przemawia do naszych dusz i serc. Zmienia nas. - Sama w chwilach smutku i lęku siadała do fortepianu i zatracała się w precyzyjnych dźwiękach koncertów fortepianowych Prokofiewa czy sonaty Patetycznej Beethovena. Jednak nie chciała, by Stella grała dla tak wielkiej publiki, bo nie była jeszcze na to gotowa."

Barbara Freethy: "Lato w Zatoce Aniołów". BIS, Warszawa 2012, s. 21-23, tłum. Ewelina Kowalczyk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz