poniedziałek, 21 kwietnia 2014

...są tacy maniacy, co to im w ogóle na muzyce nie zależy, tylko na samym dźwięku

Powtórka z morderstwa
Komisarz Ogiński nie był pierwszym audiofilem, jakiego Ilonka spotkała w życiu, jeden z zaprzyjaźnionych dźwiękowców miał tę samą pasję, zatem z łatwością rozpoznała sprzęt i mniej więcej zorientowała się w jego jakości. - Ohohoho - zauważyła, wcale nie udając podziwu. - Krella pan ma... i te głośniki... mojego kumpla nie było na nie stać, ale on ma żonę i dzieci. Pan nie ma?
  - Jak widać. Proszę, dwie aspiryny. I herbata, dopóki gorąca...
  - No, no, już piję. McIntosh to jest? Mój kolega się wahał, ale ostatecznie kupił sobie Marantza...
  - Marantz też dobra firma. Zna się pani na tym?
  - Ja nie, ale jeden nasz dźwiękowiec z Koszalina się zna. Audiofil, tak samo jak pan. Jak robiliśmy w Koszalinie reportaż, byłam u niego i on mi pokazywał swoje cudeńka. Mógłby pan coś zapuścić? Skoro i tak mam czekać, aż mi kiecka wyschnie...
Komisarz ostatecznie połknął haczyk. Sięgnął na regał z płytami, uśmiechnął się sam do siebie i wydobył komplet „Pierścienia Nibelunga”, odnalazł „Zygfryda” i włożył do odtwarzacza.
  - Ciekaw jestem, czy pani to zna?
Włączył urządzenie i muzyka zalała pokój. Ilonka jakby zastrzygła uszami. Po chwili pokiwała głową.
  - Wagner, co? Ja nie jestem w te klocki najlepsza, ale Wagner mi się podoba. I rozpoznaję kilka uwertur. Dostałam kiedyś taką płytę w prezencie. To jest „Zygfryd”, prawda? Bardzo zwycięskie imię. Mój samochód tak się nazywa na jego cześć. Naprawdę, nie szklę panu, panie komisarzu.
  - Mam na imię Tomasz - powiedział, zapominając o konieczności utrzymania dystansu i o tym, że rozmawia z osobą potencjalnie podejrzaną. [...]
  - W sytuacjach służbowych możemy wrócić na „pan - pani”. Rewelacyjnie brzmią te twoje urządzenia. Ja mam w zasadzie całkiem niezły sprzęt, ale w porównaniu z tym... niebo a ziemia. A widzę, że masz też fajne nagrania... są tacy maniacy, co to im w ogóle na muzyce nie zależy, tylko na samym dźwięku. Bo wiesz, ja jestem dalekowidzem i widzę, co masz na tamtej półeczce...
Tym go rozśmieszyła. Do półki miała naprawdę daleko. Postanowił ją sprawdzić.
  - To powiedz, co stoi na górze trzecie od prawej?
Ilonka zmarszczyła brwi.
  - Kantaty Bacha. A potem stoi jakiś Herreweghe, ale nie wiem co, bo jednak za małe literki. Nie, bez przesady, widzę te komplety, nie pojedyncze egzemplarze. To znaczy podpisy na kompletach. Beethovena symfonie wszystkie, Karajan. Beethoven, symfonie, Gardiner. Po co ci dwa komplety? Odróżniasz wykonania? O matko. Glen Gould gra Bacha. „Ring”. „Tannhauser”. „Śpiewacy norymberscy”. Lubisz Wagnera, co? Barbara Hendricks. Sonaty
Beethovena, Emil Gilels. Co to za jeden?
  - Bardzo dobry pianista radziecki z poprzedniego wieku. Z takim nazwiskiem pewnie jakiś przyjezdny radziecki albo z którejś republiki. Nadbałtyckiej...
  - Nie chciałbyś czasem wyjechać na wakacje? I żeby ci ktoś popilnował mieszkania?

Monika Szwaja: Powtórka z morderstwa. Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2006, s. 131-133

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz