Wkrótce jednak zaczęto inaczej się bawić. Bogumił kupił w
Mławie skrzypce i grał na nich wszystkie piosneczki, które umiał. Pani Barbarze
zdawało się to oburzającym, że brał się do czegoś, o czym nie mógł mieć żadnego
pojęcia.
- Skądże byś ty mógł umieć grać? - mówiła z powątpiewaniem.
- Uczyli mnie kiedyś trochę - odpowiadał. - W Niemczech
grywałem nawet czas jakiś na podwórzach. Co prawda niewiele z tego pamiętam,
ale przecie fałszować, nie fałszuję - usiłował ją przejednać, ale, by jej nie
drażnić, zaczął kryć się ze skrzypcami do zimnego pokoiku na górze. Lecz pani
Barbara bała się tylko, by on nie myślał, że ona może brać poważnie tę całą
jego muzykę. O ile pojmował, że to tylko na niby, to niech sobie gra, ile
zechce, zwłaszcza, że Piotruś to lubi.
- Jeżeli masz już odwagę udawać, że grasz, to grajże jawnie
- nakazała mu. Bogumił skwapliwie usłuchał i odtąd grał zawzięcie, a pani
Barbara przywykła słuchać, a nawet, prawdę mówiąc, słuchała z przyjemnością,
chociaż to było dalekie od tego, co w młodości przywykła uważać za muzykę.
Bogumił drobił i zacinał od ucha, grał tak, jak grają chłopi na tańcach i
weselach, dziarsko, rzewnie i z ogniem.
Skrzypce przyciągały zawsze do pokoju Bylisię, która mówiła,
że aż jej się nie wiem co robi, jak pan zagra. [...] Bylisia nie tylko słuchała piosenek granych przez Bogumiła,
ale każdą z nich musiała z Piotrusiem odtańczyć. Brała go za ręce i wirowała, a
on dreptał i przytupywał, patrząc ze skupieniem na swoje nogi.
Tańce utkwiły Piotrusiowi do tego stopnia w głowie, że
często już potem, kiedy go położono spać, raptem zrywał się, wyskakiwał z łóżeczka,
wołał:
- Jeszcze - jest - dzień... - i zaczynał w nocnej koszuli
tańczyć.
- Co ty, synusiu, robisz - strofowała go matka. - Masz spać!
Przewrócisz się przez koszulkę!
Lecz on przytrzymywał koszulkę rękami i tańcował dalej, przyśpiewując
sobie nawet niekiedy różnymi słowy bez związku.
- Co ty robisz? - pytała rozśmieszona pani Barbara. -
Bogumił, chodź tu, zobacz, co ten twój syn wyrabia!
Bogumił przychodził i łowili go, i za pierwszym razem, za
drugim próbowali go nakłonić, żeby się kładł na powrót.
- Kładź się, ty nieupamiętany dzieciaku! - udawali, że się gniewają.
Lecz pomału sami zaczęli znajdować upodobanie w tych tańcach w nocnej koszulce.
Doszło do tego, że ojciec mu do nich przygrywał, a matka klaszcząc w ręce
wtórowała mu różnego rodzaju okrzykami lub śpiewała mu piosenkę wuja Klemensa:
Gdy tańcuję zwinna, żywa...
A zawsze musiało się zaczynać od tego, że Piotruś już leżał
i że się do tego tańca zrywał z łóżka, wołał: - Jeszcze - jest - dzień - i
dopiero wtedy przy ruchliwym blasku ognia na kominku zaczynał swoje pląsy. I
było to tak, jakby biesiadnikom, co już wstali od stołu, żal się zrobiło i
powracali raz jeszcze, by dopić ostatnie krople z kielichów.
Ale zdarzyło się raz czy dwa, że Piotruś po tych tańcach nie
mógł długo zasnąć i pani Barbara powiedziała:
- Ja muszę jednak temu koniec położyć, to jest i niezdrowe,
i nierozsądne.
A gdy ojciec i syn wracali mimo to do swojego, zaczęła
wyrzucać Bogumiłowi, że jeżeli na to kupił skrzypce, żeby dziecko wybijać ze
snu, to nie miał dobrego pomysłu. Doszło z tego powodu do sprzeczek, tak że
Bogumił chciał już nawet komu te skrzypce podarować.
- Zaniosę je - mówił - muzykantowi, co mieszka pod Borkiem.
- Naturalnie - wzdychała pani Barbara. - Teraz, kiedy już
wiesz, że dziecko się bez muzyki nie może obejść i że ostatecznie i dla mnie to
jedyna przyjemność na tym pustkowiu, to właśnie chcesz się skrzypiec pozbywać.
Mnie idzie tylko o to, żebyś grał w porę.
Tymczasem jednak spadły śniegi, zima się zrobiła na świecie,
Piotruś sam ze siebie przestał tańcować przed zaśnięciem, zajmowały go teraz
kwiaty mrozu na szybach i opowiadania o nadchodzącej gwiazdce.
Maria Dąbrowska: Noce i dnie. W: Pisma wybrane. Czytelnik,
Warszawa 1956, t. 2, s. 126-128
![]() |
| Kadr z filmu Noce i dnie, 1975, reż. Jerzy Antczak Postaci, które pojawiają się we fragmencie: Barbara Niechcic - Jadwiga Barańska Bogumił Niechcic - Jerzy Bińczycki oraz Piotruś Niechcic - Wojtuś Sarnowicz |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.