Pokazywanie postów oznaczonych etykietą - jazz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą - jazz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 października 2021

Tord Gustavsen Trio - "Taste and See"

 Tord Gustavsen Trio - tym razem z ostatnim albumem Torda The Other Side z roku 2018, nagranym w składzie:

     Tord Gustavsen - fortepian
     Sigurd Hole - kontrabas
     Jerle Vespestad - perkusja

https://open.spotify.com/track/14LkHEsXrVQZnkczrGOUPi




No, mam jakiś problem z tym materiałem, tak jak nie miałam go z poprzednimi albumami Changing Places, The Ground czy Being There. Do nich jeszcze tu wrócę, tymczasem - ponieważ właśnie odsłuchuję kolejny raz The Other Side - utwór Taste and See.


Ze względu na ograniczenia na YT, w wyniku których utwór ten jest dostępny tylko na YT Premium - korzystam z linku do Spotify.



piątek, 24 maja 2019

Sekret dobrego przewodnika :)

Dobre oprowadzanie jest trochę jak koncert jazzowy: to chwila improwizacji na podstawie wieloletniego doświadczenia.

Christopher Kaife: Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower. Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, s. 135; przekład Aleksandry Kamińskiej

Jedno zdanie, ale tak mi się spodobało to celne sformułowanie, że nie mogłam się powstrzymać, żeby go tu ku pamięci nie zapisać. :)

sobota, 29 listopada 2014

Lindy zaczęła kołysać się w rytm muzyki...

 Usiadłem na swoim dawnym miejscu i patrzyłem, jak Lindy majstruje przy odtwarzaczu.  Światło w pokoju było przyćmione, a powietrze przyjemnie chłodne. Po chwili rozległo się na cały głos The Nearness of You.
 - Nie uważasz, ze ludzie mogą mieć pretensje? - spytałem
 - Do diabła z nimi. Płacimy tyle za to miejsce, że to nie nasz problem. A teraz sza! Słuchajmy, słuchajmy!
 Lindy zaczęła kołysać się w rytm muzyki, tak jak przedtem. Tylko tym razem nie zatrzymała się po pierwszej zwrotce. Co więcej, im dłużej grała muzyka, tym bardziej wydawała się nią urzeczona, wyciągając przed siebie ręce, jakby obejmowała niewidocznego partnera. Kiedy utwór się skończył, wyłączyła odtwarzacz i stanęła bez ruchu w drugim końcu pokoju, odwrócona plecami. Stała tak przez długą chwilę, a potem podeszła do mnie.
 - Nie wiem, co powiedzieć. To jest zachwycające. Jesteś wspaniałym, cudownym muzykiem. Jesteś genialny.

Kazuo Ishiguro: Nokturny. Pięć opowiadań o muzyce i zmierzchu. Opowiadanie Nokturn. Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, Warszawa 2010, s. 202-203, tłumaczenie Lecha Jęczmyka

wtorek, 18 listopada 2014

mówisz, że jazz-band jest dziki...


 "Nader krytyczne oceny jazzu znalazły miejsce również w twórczości poetyckiej.
  Poznańska poetka Maria z Wieniawskich Ejsmondowa apelowała:

             i na wzór "gospodarczej" i "przeciwgazowej",
             stwórzmy "Ligę Obrony" też "przeciwjazzowej".

                 (Kujmy żelazo póki gorące, w: W epoce dzikich "jazzów"
                 i trujących gazów, Warszawa 1929)

  Ale bywało zupełnie inaczej. Na przeciwległym biegunie odczuć uplasowała się Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, która była zafascynowana tym, że jazz trafił w gust epoki. Świadectwem tego jest jej wiersz Krzyk jazz-bandu:

             mówisz, że jazz-band jest dziki
             że płacze jak wicher w kominie
             i że cię przeraża
                                            to minie
             nuty życia czyż nie są dzikie
             życie jest zamętem i krzykiem
             przecież przyszliśmy na świat wśród takiej muzyki

                 (Dancing - karnet balowy, Warszawa 1927)"

Krzysztof Karpiński: Był jazz. Krzyk jazz-bandu w międzywojennej Polsce. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, s. 32-33


Orkiestra taneczna o charakterze jazzowym.
Założona w Warszawie około 1930 r. przez Juliana Fronta i Zygmunta Heymana

sobota, 19 lipca 2014

Odszedł Charlie Haden...


Charlie Haden
(6 sierpnia 1937 - 11 lipca 2014)
Nie potrafię wybrać spośród Jego płyt tej jedynej, najbardziej lubianej... 
Może zatem kilka takich, do których wracam najczęściej: 

Beyond The Missouri Sky
(Verve/1997) 
nagrana w duecie z Patem Metheny


"Waltz for Ruth"  (Charlie Haden) 4:28
"Our Spanish Love Song"  (Charlie Haden) 5:40
"Message to a Friend"  (Pat Metheny) 6:13
"Two for the Road"  (Henry Mancini, Leslie Bricusse) 5:16
"First Song" (for Ruth) (Charlie Haden) 6:37
"The Moon Is a Harsh Mistress"  (Jimmy Webb) 4:05
"The Precious Jewel"  (Roy Acuff) 3:47
"He's Gone Away"  (Traditional) 4:18
"The Moon Song"  (Johnny Mandel) 6:56
"Tears of Rain"  (Pat Metheny) 5:30
"Cinema Paradiso" (Love Theme) (Andrea Morricone) 3:35
"Cinema Paradiso" (Main Theme) (Ennio Morricone) 4:24
"Spiritual"  (Josh Haden) 8:22

***

Nocturne
(Verve/2001)


"En la Orilla del Mundo (At the Edge of the World)" (Rojas) – 5:14
"Noche de Ronda (Night of Wandering)" (Lara) – 5:43
"Nocturnal" (Marroquin, Mojica) – 6:56
"Moonlight (Claro de Luna)" (Haden) – 5:37
"Yo Sin Ti (Me Without You)" (Castro) – 6:02
"No Te Empeñes Mas (Don't Try Anymore)" (Valdes) – 5:30
"Transparence" (Rubalcaba) – 6:11
"El Ciego (The Blind)" (Manzanero) – 5:58
"Nightfall" (Haden) – 6:40
"Tres Palabras (Three Words)" (Farres) – 6:18
"Contigo en la Distancia (With You in the Distance)" (de la Luz) – 6:33

***

Always Say Goodbye
(Verve Gitanes/1993)
Quartet West


Introduction (Max Steiner / Adolph Deutsch) - 0:58
"Always Say Goodbye" (Charlie Haden) - 6:38
"Nice Eyes" (Charlie Haden) - 5:04
"Relaxin' at Camarillo" (Charlie Parker) - 3:58
"Sunset Afternoon" (Alan Broadbent) - 4:13
"My Love and I [Love Song from Apache (film)]" (Johnny Mercer, David Raksin) - 3:19
"Alone Together" (Howard Dietz, Arthur Schwartz) - 5:21
"Our Spanish Love Song" (Charlie Haden) - 6:07
"Background Music" (Warne Marsh) - 4:45
"Ou Es-Tu, Mon Amour? (Where Are You, My Love?)" (Henry Lemarchand, Emil Stern) - 6:44
"Avenue of Stars" (Broadbent) - 5:52
"Low Key Lightly [Variation on the Theme of Hero to Zero]" (Duke Ellington) - 4:52
"Celia" (Bud Powell) - 4:57
"Everything Happens to Me" (Tom Adair, Matt Dennis) - 6:25
Ending (Charlie Haden) - 0:34

***

American Dreams
(Verve/2002)


"American Dreams" (Charlie Haden) - 4:52
"Travels" (Lyle Mays, Pat Metheny) - 6:46
"No Lonely Nights" (Keith Jarrett) - 5:18
"It Might Be You" (Alan Bergman, Marilyn Bergman, Dave Grusin) - 4:55
"Prism" (Jarrett) - 5:21
"America the Beautiful" (Katharine Lee Bates, Samuel A. Ward) - 5:23
"Nightfall" (Charlie Haden) - 5:07
"Ron's Place" (Brad Mehldau) - 7:30
"Bittersweet" (Don Sebesky) - 6:46
"Young and Foolish" (Albert Hague, Arnold B. Horwitt) - 5:38
"Bird Food" (Ornette Coleman) - 7:31
"Sotto Voce" (Vince Mendoza) - 5:12
"Love Like Ours" (Bergman, Bergman Grusin) - 4:25

***

Land of the Sun
(Verve/2004)


"Fuiste Tú (It Was You)" (Marroquín, Sabre) – 6:17
"Sueño Sólo con Tu Amor (I Only Dream of Your Love)" (Marroquín, Sabre) – 5:08
"Canción de Cuna a Patricia (Lullaby for Patricia)" (Marroquín) – 7:00
"Solamente una Vez (You Belong to My Heart)" (Lara) – 8:06
"Nostalgia" (Marroquín) – 5:40
"De Siempre (Forever)" (Marroquín) – 7:07
"Añoranza (Longing)" (Marroquín) – 3:21
"Cuando Te Podré Olvidar (When Will I Forget You)" (Marroquín, Sabre) – 4:49
"Esta Tarde Vi Llover (Yesterday I Heard the Rain)" (Manzanero) – 6:42
"Canción a Paola (Paola's Song)" (Marroquín) – 8:58

***

Sophisticated Ladies
(Emarcy/2011)
Quartet West


" If I'm Lucky" (feat. Melody Gardot) 5:40
"Sophisticated Lady" (Instrumental) 4:29
"Ill Wind" (feat. Norah Jones) 4:25
"Today I Am A Man" (Instrumental) 5:23
"My Love And I" (feat. Cassandra Wilson) 4:14
Theme From ''Markham'' (Instrumental) 4:40
"Let's Call It A Day" (feat. Ruth Cameron) 5:52  
"Angel Face" (Instrumental) 4:09  
"A Love Like This" (feat. Renee Fleming) 5:13
"My Old Flame" (Instrumental) 5:35
"Goodbye" (feat. Diana Krall) 5:48  
"Wahoo" (Instrumental) 4:52


Zdjęcie i okładki pochodzą ze strony Charlie Haden 

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Muzyka jest darem nieustannych zdumień...

Miles Davis

Jacek Kaczmarski - Miles Davis

Ja po prostu głębiej nasunąłem czapkę
Odwróciłem się i już.
Ci co mają na mą chrypkę trąbkę chrapkę
Muszą ruszyć w moją trasę
A pobudkę zagram czasem
Dla ich dusz.

Muzyka jest darem nieustannych zdumień
Co mi fraza co mi styl
Idę tam gdzie wszystko gra, nic nie rozumie,
Ale gdzie języka dotyk
Wtrąca podniebienia gotyk
W drwiący tryl...

Wygraj
Co się da
Póki diabła warta trwa
Gra!

Hektolitry tchu za sobą zostawiłem
Dla natchnionych prosty ślad
Ze zdumiewających klęsk czerpałem siłę
Z tryumfów wstyd i kapkę smutku
Przenikając powolutku
W inny świat.

Byłych, przyszłych czasów cieniom niezliczonym
Pogrążonym w święty rausz
Gram, gdy chcę pod wierny rytm wpółoswojony
Nieskończone canto grzechu
I na jednym brzmi wydechu
Cud i fałsz...

O czym
Mówić mam
Gdy nic nie rozumiem sam -
Gram!

Choć po prostu głębiej nasunąłem czapkę...
Odwróciłem się
I już.


środa, 23 kwietnia 2014

Krzysztof Komeda Trzciński

Krzysztof Komeda Trzciński
urodził się 27 kwietnia 1931 roku w Poznaniu
zmarł  w wieku 38 lat
23 kwietnia 1969 roku w Warszawie
45 lat temu...



Jego Astigmatic - nagrany w grudniu 1965 i wydany przez Polskie Nagrania MUZA w roku 1966
został uznany przez czytelników Jazz Forum za:
najlepszy album polskiego jazzu wszech czasów

przez słuchaczy Programu II Polskiego Radia za:
najlepsze nagranie w historii polskiego jazzu 
oraz za:
drugi album wśród najlepszych płyt jazzowych wszech czasów


Cover

Strona A
"Astigmatic"
Strona B
"Kattorna"
"Svantetic"


Komeda Quintet:
Krzysztof Komeda - fortepian
Zbigniew Namysłowski - saksofon altowy
Tomasz Stańko - trąbka
Günter Lenz - kontrabas
Rune Carlson - perkusja










===

Dla mnie najważniejsza jest jego muzyka filmowa, szczególnie:

Niewinni czarodzieje (1960)
Do widzenia, do jutra (1960
Nóż w wodzie (1962)
Prawo i pięść (1964)
Dziecko Rosemary (1968)

===

Poznań pamięta Krzysztofa Komedę, który nie tylko tu się urodził, ale i mieszkał wiele lat. Tu też studiował (2 lata) medycynę.

Tablica pamiątkowa
odsłonięta 01.12. 2008 roku w Poznaniu
na murze budynku przy Al. Marcinkowskiego 12
(obecnie mieści się tam Narodowy Bank Polski)
Tablicę zaprojektował Michał Selerowski

Pomnik Krzysztofa Komedy
przeglądającego kadry swojego życia
odsłonięty 
19.11.2010 r
Pomnik jest dziełem 
Adama Dawczaka-Dębickiego

sobota, 9 marca 2013

Ella Fitzgerald żyła, by śpiewać...

Ella Fitzgerald
Ellę lubiłam, lubię i zapewne będę lubić; podziwiam jej łatwość swingowania, czystość dźwięku, wyraźny, jakby niekłamany, optymizm w głosie, gdy śpiewa wesołe standardy, budowanie nastroju w balladach. „Porgy and Bess”, songbooki i „Ella intymnie” należą do moich ulubionych płyt. Wiedziałam, że nie było jej łatwo i życia usłanego różami nie miała, ale nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałam. 

Ale najpierw Stuart Nicholson: 
„Ella Fitzgerald żyła, by śpiewać. Nic innego w jej życiu tyle dla niej nie znaczyło. Śpiewanie było centrum całego jej istnienia, wznosząc ją na szczyt profesji na siedem dziesięcioleci. Jej styl wokalny, powszechnie uznany za probierz doskonałości, był podziwiany za czystość tonu, klarowność dykcji, wyobraźnię harmoniczną i niezwykle subtelne poczucie swingu. Najwidoczniej niepodatna na nieustanne wstrząsy związane z ogłaszaniem nowości, które co jakiś czas przenikały zarówno jazz, jak i popularną muzykę, była w stanie zapełniać wielkie sale koncertowe świata bez względu na panujące prądy.” 
[s. 17] 

„Muzyka znaczyła dla Elli wszystko. Przyjaciele i bliscy jej muzycy mówili, jak nieustannie obracała melodie w myślach lub nuciła je cicho, wyobrażając sobie, jak mogłyby brzmieć w trakcie występu.” 
[s. 18] 

„”Śpiewanie i muzyka to jej życie – powiedział Paul Smith.- Oto dlaczego śpiewała aż do lat dziewięćdziesiątych. Ożywała, gdy wchodziła na scenę. Reszta jej życia… no cóż, nie miała rodziny, o której można by mówić. Bez względu na sukcesy, a nie sądzę, by ktoś mógł mieć większe powodzenie, nigdy przed występem nie opuszczała jej obawa o to czy spodoba się ludziom?...” 
[s. 222 – 223] 

„…Kochała śmiech i lubiła mówić o muzyce i piosenkach. To temat, który był jej bliski”. Wraz z końcem trasy, kończyły się jednak żarty i wspólna radość i Ella chowała się do wieży z kości słoniowej […] 
Być może ostateczną ceną za status gwiazdy jest samotność. Prywatność Elli tak zazdrośnie była strzeżona przez innych, że jej życie publiczne (poza występami) zostało ograniczone niemal do zera.” 
[s. 294]

„Pracuje teraz mniej więcej raz w miesiącu, by nie wypaść z branży. Nie wiedziałaby, co z sobą robić, gdyby nie śpiewała. Wraca do życia, gdy jest na scenie. Jej pozostałe życie? No cóż, właściwie nie ma rodziny. Ta, która jest, zawsze była na jej utrzymaniu. Ponieważ jako jedyna z rodziny coś zdziałała, sądzili, że nie muszą się zbytnio wysilać. Ella przez całe lata opiekowała się nimi. Wywiązywała się z tego wspaniale, ale sądzić można, że oni też byliby zdolni do zadbania o siebie.” 
[s. 298] 

„Odyseja Elli wiodła ją od strasznej nędzy do luksusu Beverly Hills przez sale tańca, mroczne nocne kluby, segregowane pomieszczenia w kraju, który ciągle był chwiejny w kwestii podziałów rasowych. Na swój własny spokojny sposób Ella stawiała czoło problemom, jakie niosło życie czarnego człowieka w przeważająco białym społeczeństwie.…” 
[s. 302] 

Można by powiedzieć, że człowiek jest spełniony, jeżeli ma talent i pasję, dzięki której może z pełnym zaangażowaniem wykorzystać swój dar i wspiąć się na wyżyny. A jednak… 
Zastanawiam się, czy cena, jaką za to płaci nie jest jednak zbyt wysoka? I co w życiu jest ważniejsze: zrealizowanie się w życiu publicznym czy prywatnym? 

Z drugiej jednak strony, ilu ludzi nie ma ani talentu, ani pasji, ani satysfakcji w życiu prywatnym… 
Sama nie wiem… 

[tekst zamieściłam w BiblioNETce 30 września 2009]

Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Ella Fitzgerald” Stuarta Nicholsona, w przekładzie Andrzeja Schmidta. Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2008 

Ella Fitzgerald w Downbeat, Nowy Jork (1947) - fot. William Gottlieb

środa, 27 czerwca 2012

Irwin Shaw - Szus

Szus
"Podniósł się, podszedł do pianina i uderzył parę akordów. - Czy wiecie - oznajmił - że ono jest rzeczywiście nastrojone?
- Potem zaczął grać. z początku cicho, potem głośniej, kiedy wrzawa na sali zaczęła milknąć i ludzie przestali rozmawiać, żeby go posłuchać.
Grał Stormy weather, bo wiedział, że przyjaciel lubi tę piosenkę, a Michael przywołał kelnerkę i powiedział:
- Proszę zanieść pianiście lemoniadę. - Chciał okazać Antoine'owi swoją aprobatę.
Rita zaczęła kołysać się lekko na swoim krześle w rytm muzyki i podchwyciła piosenkę, nucąc miękko czystym, ładnym głosem. Michael i Susan słuchali z przyjemnością.
- Rito - zaproponował Michael - wstań, podejdź do pianina i zaśpiewaj.
- Myśli pan, że ja naprawdę... ? - spytała z powątpiewaniem. - Pański przyjaciel nie będzie miał nic przeciwko temu?
- Będzie zachwycony. Idź, idź.
- No, jeżeli pan uważa, że to mu nie przeszkodzi...
Wstała, podeszła do pianina i zaczęła śpiewać. Antoine patrzył na nią przez chwilę z wahaniem, po czym skinął głową zachęcająco i zmienił tonację, dopasowując się do jej kontraltu. Po paru trochę nieśmiałych taktach Rita nabrała pewności siebie i zaśpiewała głośno ostatni refren wraz z Antoine'em, który przyłączył się do niej. Kiedy skończyli, cała sala zaczęła głośno bić brawa, a Antoine wstał i potrząsnął z powaga dłonią Rity. Powróciła wraz z nim do stolika, ręce jej drżały, ale na twarzy malował się szeroki dziecinny uśmiech.
- Moja droga młoda damo - zwrócił się do niej Antoine - czy pani wie o tym, że naprawdę potrafi pani śpiewać? "

Irwin Shaw: "Szus". Wydawnictwo "Książnica", Katowice 2003, s. 245-246, tłum. Małgorzata Róg-Świostek

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Krzyk jazz bandu

Nastolatki nie lubią wierszy


Mówisz że jazz band jest dziki
że płacze jak wicher w kominie
i że cię przeraża
                           to minie
nuty życia czyż nie są dzikie
życie jest zamętem i krzykiem
przecież przyszliśmy na świat wśród takiej
                           m u z y k i





Maria Pawlikowska-Jasnorzewska: "Krzyk jazz bandu". W: "Nastolatki nie lubią wierszy". Nasza Księgarnia, Warszawa 1967, s. 42. Wybór wierszy: Wiktor Woroszylski, opracowanie graficzne: Bohdan Butenko

czwartek, 21 czerwca 2012

Ryszard Kapuściński - " Trąbka Armstronga..."



Trąbka Armstronga
szczerzy złote zęby
zanosi się
zatacza złote koła
wibruje
o ye
o ye ye baby

robi
salta
pętle
śruby
spirale

leci
w górze spotyka trąby anielskie
razem grają
When the Saints go Marching in

stamtąd
lotem koszącym spada na estradę

widownia szaleje
krzyczy i bije brawo

na końcu trąbki
spocony Satchmo
ociera czoło białą chustką


Ryszard Kapuściński: "Trąbka Armstronga..." W zbiorku: "Prawa natury". Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006, s.43


[okładka pochodzi ze strony Empiku]