Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ~ lutnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ~ lutnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2014

Sotionie, zaśpiewaj nam pieśń o Spartaku...

Uczniowie Spartakusa
Młodszy pasterz, wysoki, o sterczących kolanach i rozkudłanej czuprynie, wstał nagle i pobiegł do szałasu. Po chwili wrócił trzymając w ręku niezgrabną, własnym widocznie pomysłem wykonaną lutnię. 
– Sotionie, zaśpiewaj nam pieśń o Spartaku, tyle ich układałeś. 
– Zaśpiewaj, zaśpiewaj! – powtórzyli gorącymi głosami. 
Sotion ujął w ręce lutnię, obejrzał i brzęknął kilka taktów. 
– Dobry ma ton, chociaż taka niezgrabna – pospiesznie wyjaśnił młody pasterz. 
– Tak, tak, spróbuj tylko – poparli go towarzysze. 
Sotion uderzył znów w struny. Zmarszczył się i utkwił wzrok w dogasającym ognisku. Szukał snadź melodii. Ton rósł, wzmacniał się i naraz zabrzmiał skargą i bólem. Sotion pół śpiewając, pół recytując zaczął swoją pieśń:

Synowie ziemi, uszliśmy z pogromu 
Garsteczka licha – było nas tysiące. 
Krzyże przed nami, a z naszego domu 
Łunami krzyczą zgliszcza gorejące... 
 
Słuchacze zacisnęli kurczowo pięści. Prysnęła w górę iskra żaru i zgasła 
 
Na polu walki kruki dziś żerują, 
Samotny cyprys płacze cnych rycerzy. 
Nie pogrzebionych dusze lamentują, 
Odejść nie mogą od ziem tych rubieży. 
 
Lęk przeleciał ponad ogniskiem i powiał po twarzach słuchających. Zbledli. 
 
Nike i Wolność – niebiańskie siostrzyce, 
Wierne Spartaka towarzyszki broni, 
Gniewne dziś od nas odwróciły lice. 
Krassusa zbiry za nami w pogoni... 
 
Karpos przymknął oczy. Zobaczył triumfalną drogę Krassusa od Kapui do Rzymu. Drogę w cieniu sześciu tysięcy krzyży. 
 
Na te dni klęski, na dni pohańbienia, 
Którym Herakles nawet nie podoła, 
Zabrakło nam siły groźnego ramienia 
Wodza naszego, Spartaka – sokoła. 
 
Kalias poruszył się i jęknął. Pasterz siedzący obok niego pochylił się i spojrzał w jego twarz. Chłopiec miał przymknięte powieki, spod ciemnych rzęs, które rzucały czarny cień, płynęły wielkie łzy. Czy chłopiec płacze przez sen? Pasterz nie śmiał odezwać się do niego. Sotion śpiewał dalej: 
 
Dziś krzyżowani i w kajdany skuci
Za świętą sprawę giną ziemi syny, 
Pieśń tylko wolna dla przyszłości rzuci 
Ziarna nadziei i Spartaka czyny. 
 
Sotion podniósł głowę, zapatrzył się na wschód, gdzie nad górami różowe blaski rozpinała Jutrzenka. 
 
Wieki przeminą, Kapitolu mury 
Trawa porośnie, oset i mech siwy - 
Sława Spartaka wzięci ponad chmury. 
Gdzie bój o wolność – Spartak będzie żywy. 
 
I struny rozśpiewały się triumfalnym tonem zwycięstwa. Pasterze wstrzymali dech w piersiach, na policzki trysnęła im krew, zdało się, że pieśń uskrzydla ich, że znowu zerwą się i polecą z pieśnią na nowy bój. 
Siwa broda Sotiona zapożyczyła blasków od nieba, oczy rozżarzyły się. Głos zabrzmiał pewnością i spokojem: 
 
Jak orły zlecą Spartaka dziedzice 
Myśli i czynów. Będą ich miliony - 
Spełnią się ludów cierpiących tęsknice, 
Wstanie wiek złoty z ich walki zrodzony. 


Halina Rudnicka: Uczniowie Spartakusa. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1974, s. 245-247

piątek, 3 sierpnia 2012

Gabriel Garcia Marquez - Sto lat samotności

Sto lat samotności
"Zaniedbał interesy. Spędzał dnie w kantorku za sklepem pisząc obłąkane liściki, w których posyłał Amarancie zasuszone motyle i płatki kwiatów, a które ona odsyłała nie otwarte. Zamykał się na całe godziny, by grać na lutni. Pewnej nocy zaczął śpiewać. Macondo rozbudziło się w jakiejś niebiańskiej egzaltacji, słuchając dźwięków lutni zbyt pięknych, by pochodziły z tego świata, i głosu tak przepełnionego miłością, że nie można było sobie nawet wyobrazić sobie istnienia na tej ziemi. Pietro Crespi widział wtedy światła we wszystkich oknach miasteczka oprócz okien Amaranty. Drugiego listopada, w Dzień Zaduszny, jego brat otworzył sklep i ujrzał wszystkie lampy zapalone, wszystkie pozytywki otwarte i wszystkie zegary wydzwaniające jakąś godzinę bez końca, a pośród tego oszalałego koncertu znalazł Pietra Crespiego przy biurku w kantorku za sklepem..."

Gabriel Garcia Marquez: "Sto lat samotności". Muza, Warszawa 2010, 456 s.

piątek, 6 lipca 2012

Jan Kochanowski - Tren VI




TREN VI
Ucieszna moja śpiewaczko, Safo słowieńska,
   Na którą nie tylko moja cząstka ziemieńska,
Ale i lutnia dziewiczym prawem spaść miała;
   Tęś nadzieję już po sobie okazowała,
Nowe piosnki sobie tworząc, nie zamykając
   Ustek nigdy, ale cały dzień prześpiewając;
Jako więc lichy słowiczek w krzaku zielonym
   Całą noc prześpiewa gardłkiem swym ucieszonym.
Prędkoś mi nazbyt umilkła, nagle cię sroga
   Śmierć spłoszyła, moja wdzięczna szczebiotko droga,
Nie nasyciłaś mych uszu swymi piosnkami
   I tę trochę teraz płacę sowicie łzami.
A tyś ani umierając śpiewać przestała.
   Lecz matkę, ucałowawszy, takeś żegnała:
"Już ja tobie, moja matko, służyć nie będę
   Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiędę;
Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,
   Domu rodziców swych miłych wiecznie zaniechać".
To, i czego żal ojcowski nie da serdeczny
   Przypominać więcej, był jej głos ostateczny.
A matce, słysząc żegnanie tak żałościwe,
   Dobre serce, że od żalu zostało żywe.


Zygmunt Trembecki - Jan Kochanowski z Urszulką (1878)

Bliższe informacje o rzeźbie są tu. Okładka książki pochodzi ze strony wp.pl

Jan Kochanowski: "Tren VI". W: "Treny". Biblioteka Narodowa, Seria I, Nr 1. Dziewięćdziesięciolecie serii 1919-2009. Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo, Wrocław 2009, wyd. XVI popr., s. 14-15

niedziela, 1 lipca 2012

Jan Vermeer - Koncert

Koncert - Jan Vermeer (1632 - 1675)obraz olejny na płótnie 
data powstania dzieła nie jest znana, ok. 1658 -1664