![]() |
| Sto lat samotności |
"Zaniedbał interesy. Spędzał dnie w kantorku za sklepem pisząc obłąkane liściki, w których posyłał Amarancie zasuszone motyle i płatki kwiatów, a które ona odsyłała nie otwarte. Zamykał się na całe godziny, by grać na lutni. Pewnej nocy zaczął śpiewać. Macondo rozbudziło się w jakiejś niebiańskiej egzaltacji, słuchając dźwięków lutni zbyt pięknych, by pochodziły z tego świata, i głosu tak przepełnionego miłością, że nie można było sobie nawet wyobrazić sobie istnienia na tej ziemi. Pietro Crespi widział wtedy światła we wszystkich oknach miasteczka oprócz okien Amaranty. Drugiego listopada, w Dzień Zaduszny, jego brat otworzył sklep i ujrzał wszystkie lampy zapalone, wszystkie pozytywki otwarte i wszystkie zegary wydzwaniające jakąś godzinę bez końca, a pośród tego oszalałego koncertu znalazł Pietra Crespiego przy biurku w kantorku za sklepem..."
Gabriel Garcia Marquez: "Sto lat samotności". Muza, Warszawa 2010, 456 s.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.