Pokazywanie postów oznaczonych etykietą * poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą * poezja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 grudnia 2018

Gdzie słyszysz śpiew, tam śmiało wstąp...

Znalezione obrazy dla zapytania johann seume
Johann Gottfried Seume (1763 - 1810)
Gdzie słyszysz śpiew, tam śmiało wstąp,
tam dobre serca mają.
Bo ludzie źli, ach, wierzaj mi,
ci nigdy nie śpiewają.


W oryginale brzmi to tak:

Wo man singet, lass dich ruhig nieder,
Ohne Furcht, was man im Lande glaubt;
Wo man singet, wird kein Mensch beraubt;
Bösewichter haben keine Lieder.

Fragment: Die Gesänge (Śpiewy, 1804)

środa, 2 sierpnia 2017

Zostań ze mną, piosenko...

Zostań ze mną, piosenko,
Któż czoło pomarszczone
Pogładzi lekką ręką?

Zostań dźwięku cichutki,
Zostań, słowo polotne,
Żeby moje czekanie
Nie było takie samotne.

Na kamieniu, na skale
Rosa siada kroplami,
Chłodem spada na czoło
Ciche słowo z nutami.

Z nutami nuconymi
Na dalekim Podhalu,
Zostań ze mną, piosenko,
Żebym nie miał żalu…

Pośpiewamy po trochu,
Pomyślimy, kochana,
Zostań, piosnko, tu przy mnie
Aż do samego rana.

Nocą gwiazdy wysokie
Spać nie dają mi wcale,
A może to nie gwiazdy,
Może smutki czy żale?

Za tym życiem spłyniętym,
Za tym życiem straconym,
Za tym sianem pachnącym,
Za księżycem zielonym.

W samotności, w starości,
Gdy się nie śpi nocami,
Słychać, idą kosiarze,
Brzęczą piosnki kosami.

Aż do rana tak chodzą
Pod moimi oknami,
A o świcie o trawę
Uderzają kosami.

Zostań ze mną do świtu,
Śpiewaj ze mną, piosenko,
Aż mnie kosiarz zielony
Uderzy mocną ręką.


Jarosław Iwaszkiewicz


wtorek, 17 lutego 2015

Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca...

Ty – wódkę za wódką w bufecie...
Oczami po sali drewnianej – i serce ci wali (Czy pamiętasz?)
Orkiestra powoli opada, przycicha
Powiada, że zaraz (Czy pamiętasz, jak ze mną...?)
Już znalazł twój wzrok moje oczy
Już suniesz – po drodze zamroczy –
Już zaraz, za chwilę... (Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś?...)
Podchodzisz na palcach i naraz nad głową
grzmotnęło do walca
Porywasz – na życie, na śmierć – do tańca Grande
Valse Brillante

Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca
Z panną, madonną, legendą tych lat
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca
Świat, co w ramiona ci wpadł
Wylękniony bluźnierca dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie
Unoszone gorąco, unisono dyszące
Jak ja cała, w domysłach i mgle...
I tych dwoje nad dwiema, co też są, lecz ich nie ma
Bo rzęsami zakryte, wnet zakryte i w dół
Jakby tam właśnie były i błękitem pieściły
Jedno tę, drugie tę, pół na pół

Gdy przez sufit przetaczasz – nosem gwiazdy zahaczasz
Gdy po ziemi młynkujesz, to udajesz siłacza
Wątłe mięśnie naprężasz, pierś cherlawą wytężasz
Będę miała atletę i huzara za męża

Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca...?

A tu noga ugrzęzła, drzazga w bucie uwięzła
Bo ma dziurę w podeszwie mój pretendent na męża
Ale zawsze się wyrwie – o już wolny, odeszło
I walcuje, szurając podwiniętą podeszwą

Czy pamiętasz...?

Słowa: Julian Tuwim
Muzyka: Zygmunt Konieczny
Mistrzowskie wykonanie Ewy Demarczyk
   
Ewa Demarczyk


środa, 24 grudnia 2014

Grajmy Panu na harfie, grajmy Panu na cytrze...


Jan Matejko - Anioł grający na cytrze
Karton do polichromii kościoła Mariackiego. 1890.
Akwarela. 128,5 x 117 cm.
Muzeum Narodowe, Kraków - Dom Jana Matejki.


Agnieszka Osiecka - Grajmy Panu

Dzięki ci, Panie, za ten świat.
Dzięki ci, Panie, za dzikich zwierząt śpiew.
Za twoją sprawą kwitnie kwiat
i rodzi się człowiek - pisklę i lew.

Grajmy Panu na harfie.
Grajmy Panu na cytrze.
Chwalmy śpiewem i tańcem
cuda te fantastyczne.

Grajmy Panu w niebiosach.
Grajmy Panu w dolinach.
Z jego światłem we włosach
każdy życie zaczyna.

Ty, który chronisz biedne domki ślimaków
i wielkie góry obu  Ameryk.
Ty, który śledzisz tajne drogi ptaków
i krzyki nasze, jęki, szmery.
Dzięki ci, że dałeś nam czas.
Dzięki, że słuchasz i oglądasz nas.

Grajmy Panu na harfie.
Grajmy Panu na cytrze.
Chwalmy śpiewem i tańcem
cuda te fantastyczne.

Grajmy Panu w niebiosach.
Grajmy Panu w dolinach.
Z jego światłem we włosach
każdy życie zaczyna.


Muzykę do tego tekstu napisał Zygmunt Konieczny, śpiewa Anna Szałapak



39. Studencki Festiwal Piosenki. Koncert "Ucisz serce" poświęcony kompozytorowi Zygmuntowi Koniecznemu. Prowadzenie Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego.

wtorek, 18 listopada 2014

mówisz, że jazz-band jest dziki...


 "Nader krytyczne oceny jazzu znalazły miejsce również w twórczości poetyckiej.
  Poznańska poetka Maria z Wieniawskich Ejsmondowa apelowała:

             i na wzór "gospodarczej" i "przeciwgazowej",
             stwórzmy "Ligę Obrony" też "przeciwjazzowej".

                 (Kujmy żelazo póki gorące, w: W epoce dzikich "jazzów"
                 i trujących gazów, Warszawa 1929)

  Ale bywało zupełnie inaczej. Na przeciwległym biegunie odczuć uplasowała się Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, która była zafascynowana tym, że jazz trafił w gust epoki. Świadectwem tego jest jej wiersz Krzyk jazz-bandu:

             mówisz, że jazz-band jest dziki
             że płacze jak wicher w kominie
             i że cię przeraża
                                            to minie
             nuty życia czyż nie są dzikie
             życie jest zamętem i krzykiem
             przecież przyszliśmy na świat wśród takiej muzyki

                 (Dancing - karnet balowy, Warszawa 1927)"

Krzysztof Karpiński: Był jazz. Krzyk jazz-bandu w międzywojennej Polsce. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, s. 32-33


Orkiestra taneczna o charakterze jazzowym.
Założona w Warszawie około 1930 r. przez Juliana Fronta i Zygmunta Heymana

sobota, 1 listopada 2014

Nie idźmy jeszcze spać dopóki dźwięki gubią czas...


Nie idźmy

Nie idźmy jeszcze spać
póki tak pięknie gra muzyka
nie idźmy jeszcze spać
póki nie świta
Póki umiemy stąpać za krokami nocy
w ciemności z którą szukamy braterstwa
Nie idźmy jeszcze spać
dopóki dźwięki gubią czas
Nie idźmy jeszcze spać
Nie idźmy spać

Julia Hartwig: Janis. W: Wiersze wybrane. Biblioteka Poetycka Wydawnictwa a5 pod redakcją Ryszarda Krynickiego. Tom 69. Wydawnictwo a5, Kraków 2014 (wydanie z płytą CD), s. 324

poniedziałek, 20 października 2014

...ten stary dobry orleański jazz


Jazz weteranów

To gra Phil Woods to gra Phil Woods ze swoimi
a więc kontrabas
nagły tupot strun
po schodach dźwięków
i każdy dźwięk osobny wyrazisty
A trąbka
Kiedy trąbka gra
to jakby rozbłysnął w ciemności
elektrokardiogram serca
fortepian stuka jak zbiorowy puls
zaś perkusista kiedy już uderzy
ogłasza chwile królestwa i chwały
Lecz kiedy Phil
kiedy Phil Woods podniesie saksofon
przez instrumenty przebiega nagły dreszcz
rozmowa teraz wzlatuje na szczyty
Phil Woods to średniej wagi chłop w skórzanej czapce
gdy wyczekuje kołysze się lekko
jakby melodia była srebrną rybą co z nim tańczy
Wspaniali - bo nie czują się wcale wspaniali
Jak gdyby to nie oni jakby to w nich grał
ten stary dobry orleański jazz

(americana, 1998)

Julia Hartwig: Janis. W: Wiersze wybrane. Biblioteka Poetycka Wydawnictwa a5 pod redakcją Ryszarda Krynickiego. Tom 69. Wydawnictwo a5, Kraków 2014 (wydanie z płytą CD), s. 286

Phil Woods z William Paterson University Jazz Orchestra (2008)

czwartek, 16 października 2014

Nocne muzyki


Nocne muzyki

Błękit nocnych marzeń
szelest wiatru za oknem
za ścianą
ktoś cicho słucha
Toccaty i Fugi Bacha
W ciemności dźwięki
rozsypują się w powietrzu
szklanym wodospadem
kaskadą uczuć
szaloną feerią doznań
błyskiem księżycowego światła
na który są nanizane
srebrne dzwoneczki
jak senne marzenia
śpisz tak spokojnie
wtulona w muszlę ramion
jak mała dziewczynka
pachniesz słodkimi migdałami
i szczęściem
moc już odpływa powoli
na grzbiecie
białego jednorożca
nie chcę
by świt zajrzał za szybko
purpurowym promieniem
wschodzącego słońca
niech ta chwila przedświtu
chwila szczęścia
trwa jak najdłużej
niech trwa


Marek Czerwiec-Dzierżymirski: Nocne muzyki. W: Srebrzystość. Wydawnictwo KryWaj Krystyna Wajda, Koszalin 2014, s. 48

niedziela, 5 października 2014

Pamiętam głos Joplin...


Janis

Jeśli zażywasz już pewnej sławy
a ponad wszystko pragniesz uwielbienia tłumów
umrzyj młodo
zostaniesz wybrańcem bogów

Janis Joplin
jej zachrypły śpiew
budzący entuzjazm milionów
Beznadziejne wołanie o pomoc
triumfatorki estrad

Żałuję że cię urodziłam - powiedziała matka
kiedy Janis próbowała wrócić do Kansas
budząc sensację na ulicach rodzinnego miasta

Pamiętam głos Joplin dobiegający pewnego ranka
z sąsiedniego pokoju naszego mieszkania na Long Island
i ten refren
zaśpiewany ochrypłym niskim głosem
"Buy me a color TV"

To nie była płyta
to z niewiarygodną wiernością intonacji i dźwięku
naśladowała jej głos
moja córka

(americana)

Julia Hartwig: Janis. W: Wiersze wybrane. Biblioteka Poetycka Wydawnictwa a5 pod redakcją Ryszarda Krynickiego. Tom 69. Wydawnictwo a5, Kraków 2014 (wydanie z płytą CD), s. 425

Janis Joplin - Pappi - obraz olejny (2008)


czwartek, 11 września 2014

Niech żyje bal!

Życie, kochanie, trwa tyle co taniec,
fandango, bolero, bebop,
manna, hosanna, różaniec i taniec,
i jazda, i basta, i stop.
Bal to najdłuższy, na jaki nas proszą,
nie grają na bis, chociaż żal,
zanim więc serca upadłość ogłoszą -
na bal, marsz na bal!

Szalejcie aorty, gdy idę na korty,
roboto, ty w rękach się pal!
Miasta nieczułe, mijajcie jak porty,
bo życie, bo życie to bal.
Bufet, jak bufet, jest zaopatrzony,
zależy, czy tu, czy gdzieś tam.
Tańcz, póki żyjesz, i śmiej się do żony
I pij zdrowie dam...

Niech żyje bal,
Bo to życie, to bal jest nad bale,
niech żyje bal,
drugi raz nie zaproszą nas wcale.
Orkiestra gra,
jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,
Dzień wart jest dnia
i to życie zachodu jest warte!

Chłoporobotnik i boa-grzechotnik
z niebytu wynurza się fal,
widzi swą mamę i tatę, i żonkę
i rusza, wyrusza - na bal.
Sucha kostucha, ta Miss Wykidajło,
wyłączy nam prąd w środku dnia,
pchajmy więc taczki obłędu jak Byron,
bo raz mamy bal!

Niech żyje bal,
Bo to życie, to bal jest nad bale,
niech żyje bal,
drugi raz nie zaproszą nas wcale.
Orkiestra gra,
jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,
dzień wart jest dnia
i to życie zachodu jest warte!

Agnieszka Osiecka
Muzykę do tego tekstu skomponował Seweryn Krajewski, a najbardziej znane jest wykonanie Maryli Rodowicz

Wilhelm Gause - Hofball in Wien. 1900
Obraz znajduje się w zbiorach Historisches Museum der Stadt Wien

środa, 25 czerwca 2014

Jeszcze jeden mazur dzisiaj...




Jeszcze jeden mazur dzisiaj
Choć poranek świta,
Czy pozwoli panna Krzysia?
Dzielny ułan pyta.

I nie długo, błaga prosi,
Boć to w polskiej ziemi,
W pierwszą parę ją unosi,
A sto par za niemi.

On jej czule szepcze w uszko
Ostrogami dzwoni,
W pannie tłucze się serduszko
I liczko się płoni.

Cyt serduszko, nie płoń liczka,
Bo ułan niestały...
O pół mili wre potyczka,
Słychać pierwsze strzały.

Słychać strzały, głos pobudki,
„Dalej na koń, hurra!
„Lube dziewczę, porzuć smutki,
Zatańczym mazura“...

Jeszcze jeden krąg dokoła,
Jeden uścisk bratni,
Trąbka budzi — na koń woła,
Mazur to ostatni!

[1916]


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Muzyka jest darem nieustannych zdumień...

Miles Davis

Jacek Kaczmarski - Miles Davis

Ja po prostu głębiej nasunąłem czapkę
Odwróciłem się i już.
Ci co mają na mą chrypkę trąbkę chrapkę
Muszą ruszyć w moją trasę
A pobudkę zagram czasem
Dla ich dusz.

Muzyka jest darem nieustannych zdumień
Co mi fraza co mi styl
Idę tam gdzie wszystko gra, nic nie rozumie,
Ale gdzie języka dotyk
Wtrąca podniebienia gotyk
W drwiący tryl...

Wygraj
Co się da
Póki diabła warta trwa
Gra!

Hektolitry tchu za sobą zostawiłem
Dla natchnionych prosty ślad
Ze zdumiewających klęsk czerpałem siłę
Z tryumfów wstyd i kapkę smutku
Przenikając powolutku
W inny świat.

Byłych, przyszłych czasów cieniom niezliczonym
Pogrążonym w święty rausz
Gram, gdy chcę pod wierny rytm wpółoswojony
Nieskończone canto grzechu
I na jednym brzmi wydechu
Cud i fałsz...

O czym
Mówić mam
Gdy nic nie rozumiem sam -
Gram!

Choć po prostu głębiej nasunąłem czapkę...
Odwróciłem się
I już.


czwartek, 10 kwietnia 2014

Koncert fortepianowy

Jacek Kaczmarski (22 marca 1957 - 10 kwietnia 2004)

Jacek Kaczmarski
Koncert fortepianowy

Ty w uniformie my w mroku poniekąd
Sztywno podchodzisz siadasz do klawiszy
I zamiast zagrać zatrzaskujesz wieko
Skrzydło opada salwą przeciw ciszy

Do fortepianu po coś siadał chamie
Nie wydobędziesz z zeń dźwięku rozkazem
Pod pięścią pryśnie kość i klawisz złamiesz
Ale nie zabrzmią dziejowe pasaże

A w rękawiczkach z od krwi sztywnej skóry
Nigdy nie trafisz w klawisz zamierzony
I zamiast dźwięku z twojej partytury
Zawsze się ozwie inny nie proszony

W szkłach czarnych zamiast nut studiujesz co dnia
Zawiłe klątwy wschodnich alfabetów
Lecz nawet obcej nie zagrasz melodii
Trzeba się schylić pozbyć się gorsetu

Tego nie umiesz więc połam klawisze
Struny grać będą bunt i cichą skargę
Pozrywaj struny znowu pieśń usłyszysz
To pudło w usta zamieni się czarne

Roztrzaskaj pudło zagra miejsce po nim
Jak gra powietrze pod tańczącym dzwonem
To puste miejsce dziełem twoich dłoni
Struną powietrza gardła okręcone

Gdy umrzesz trumny które z fortepianów
Zbijać kazałeś o milczącym świcie
Muzykę odtąd zagrają nieznaną
Marsz żałobny co obwieszcza życie



niedziela, 2 marca 2014

Już patefon korbką zgrzyta

Zdjęcie patefonu - Wikipedia

"Już patefon korbką zgrzyta,
już się kręci stara płyta,
otomana wałkiem trzęsie:
- Zatańcz ze mną! Tańcz, kredensie!

Poszła w taniec otomana,
za nią szafa zasapana,
tańczą w szafie wszystkie mole,
pląsa sufit z żyrandolem,
stół podkasał obrus w kratkę,
podskakuje wazon z kwiatkiem,
tańczą rybki z parasolką,
piec z komodą i konsolką,
cztery krzesła, piąty fotel,
słój z kompotem i pies z kotem. [...]*

* W. Chotomska, Kankan, [w:] Remanent, s. 64"


Fragment wiersza Wandy Chotomskiej: "Kankan" zamieściła Alicja Ungeheuer-Gołąb w eseju: "O muzyce ukrytej w wierszach Wandy Chotomskiej", w: "Wandalia ponownie", pod redakcją Joanny Papuzińskiej. Wydawnictwo Literatura, Łódź 2013, s. 17

Wandalia ponownie

czwartek, 21 marca 2013

tylko z akompaniamentem gorzej...

Wojna domowa trwa
"Wiosenny syndrom
Robiłam sałatkę wiosenną. Młoda cebula, rzodkiewka, jajko na twardo, majonez. Trzeba to siekać. Siekałam. Siekałam i śpiewałam "My jesteśmy tanie dranie".
Prawdę mówiąc fałszowałam tych tanich drani, bo to wcale nie jest taka łatwa melodia, jakby się na pozór wydawało. Ale byłam sama w domu, więc pozwalałam sobie. Okazało się już po kilku minutach tej radosnej twórczości, że wcale sama w domu nie jestem. Rozczochrana głowa Anuli wyjrzała przez uchylone drzwi. Zamilkłam z miejsca.
- Nie chciałam cioci przerywać - powiedziała Anula, przeciągnęła się i nalała sobie szklankę wody z kranu. 
- Właśnie i tak kończyłam - odpowiedziałam uprzejmie i przyjrzałam jej się. Odwrócona do mnie plecami coś przełykała z tą wodą.
- Ciocia nawet nieźle śpiewa - powiedziała równie uprzejmie - tylko że z akompaniamentem gorzej.
- Z jakim akompaniamentem?
- No z tym siekaniem. Sieka ciocia nierytmicznie."

Starsi Panowie oraz tanie dranie
Kabaret Starszych Panów (1958-1966)
Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski
tanie dranie: 
Mieczysław Czechowicz i Wiesław Michnikowski

My jesteśmy tanie dranie

My jesteśmy tanie dranie,
Dranie tanie niesłychanie.
Nie potrzeba mnożyć zdań,
By powiedzieć, czym dla pań
I dla panów tani drań.

Za świństewka drobne, proszę
Pani, pani płaci grosze,
I za świństwo większej skali
Budżet panu nie nawali.
Stosujemy zniżek system
Za abonamencik świństew.
Kto rąk nie chce kalać, zań
Je pokala tani drań.

My jesteśmy tanie dranie...

Zakopanie trupa w porcie,
Zakładanie myszy w torcie,
Uwiedzenie córki w poście,
Uczynienie dziurki w moście,
Zanurzenie wuja w stawie,
Osaczanie pary w trawie,
Usuwanie zbędnych pań
Wykonuje tani drań.

My jesteśmy tanie dranie...

Dokuczanie radiem z góry,
Wymuszanie przez tortury,
Usypianie extra proszkiem,
Uduszenie przez pończoszkę,
Obrzydzanie cynaderką,
Usuwanie śladów ścierką.
Całą listę takich dań
Oferuje tani drań.

My jesteśmy tanie dranie...

Autor: Jeremi Przybora
Kompozytor: Jerzy Wasowski
Wykonanie w Kabarecie Starszych Panów: Mieczysław Czechowicz i Wiesław Michnikowski
1966

czwartek, 1 listopada 2012

Wojciech Niżyński: "Koncert jesienny na dwa świerszcze"


Za naszym oknem pada deszcz,
na piecu skrzypce stroi świerszcz,
dziewczyny płaczą, bo skończyło się już lato
i tylko słychać gdzieś...

Koncert jesienny na dwa świerszcze
i wiatr w kominie.
W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł
i śni o pięknej dziewczynie,
a strach na wróble przydrożne wierzby liczy,
tańcząc na miedzy w objęciach polnej myszy.

Koncert, koncert, koncert jesienny 
na dwa świerszcze i wiatr w kominie,
koncert, co z babim latem odpłynie,
odpłynie, odpłynie, odpłynie, odpłynie,
odpłynie, odpłynie, odpłynie...

Pnie drzew pokryły się dawno mchem,
wiatr rozwiał jeszcze jeden dzień,
a na ścierniskach pozapalały się ogniska,
w oddali snuje się...

Wywietrzał dawno zapach żniw,
szczelnie zamknięto wszystkie drzwi,
ludzie czekają,
może już jutro będzie biało,
pod piecem cicho brzmi...

Koncert jesienny na dwa świerszcze
i wiatr w kominie.
Uciekł na drogę, pokochał wierzbę
i nagle gdzieś się rozpłynął,
a strach na wróble leży samotny w polu,
mysz go rzuciła, uciekła do stodoły.

Koncert, koncert, koncert jesienny 
na dwa świerszcze i wiatr w kominie,
co ze świerszczami zasnął już na zimę,
na zimę, na zimę, na zimę, na zimę,
na zimę, na zimę, na zimę... 


"A strach na wróble przydrożne wierzby liczy..."

Tekst powstał w roku 1970, Krzysztof Knittel napisał muzykę, a śpiewa tę piosenkę Magda Umer

piątek, 12 października 2012

Józef Czechowicz - Bez nut

zapada w biały papier
naprzeciw słońca i wód
odwieczne promienie
spadają też mieczami z chmur

śpiewaczki jedwabne jagnięce
i wy dziewicze pożogi
przez wiersz przeświecają wasze ręce
księżycem złowrogim

zorza opada przez chmury
a semafor wybucha wzwyż
drzewa kwitną drzewa wichr łamie
konie fal szaleją u zgliszcz

chrapliwe pierwotne krzyki
trzaskają nad światełkiem muzyki
i wąwozami popłynęła szumu ulewa
te wiersze z mitycznego kraju
niechcące śpiewać

Józef Czechowicz: "Bez nut". W: Wiersze i poematy. Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2012, t. 1, s. 105

Józef Czechowicz

wtorek, 9 października 2012

Jeremi Przybora: "Jesienny deszcz"


Wiesz, byłam tam i widziałam ten dom
Naszą uliczkę i drzewa we mgle
Kształty wydarte marzeniom i snom
Z marzeń odarte, zastygłe w złym śnie

Liście jesienne jesienny gnał wiatr
Liściem mi przylgnął do ust
Tym pocałunkiem jesieni z mych warg
Wziął moją gorycz i uniósł

Wspomnienia i liście unosił
W noc, w zapomnienie i chłód
Mój Boże... Znów słyszeć jak prosisz:
"Zaśpiewaj, zaśpiewaj mi znów..."

To tak jak my
To tak jak oni
Z tych samych słów
Z tych samych łez

Ktoś śmiał się z kimś
I płakał po nim
I o tym ta piosenka jest
Bezszelestny los gdy znudzony
Znienacka tnie jak zimna stal
Ślady stóp kochanków rozłączonych
Co dzień ściera z plaż praca fal

Zdjęcie


środa, 26 września 2012

Kazimiera Iłłakowiczówna - Zaczynam się i kończę...



Zaczynam się i kończę...

                                         Janowi Parandowskiemu

Zaczynam się i kończę śpiewem,
śpiewem dlatego - iżby
na prawo i na lewo
ścieżka się wykrajała wśród ciżby.
Krok w prawo - i słowo się rozpierzcha
światłością, zmierzchem;
krok w lewo - już inne słowo
smugą mży kolorową.
Tam matka dziecko karci;
idą o siebie wsparci
kochankowie związani przysięgą;
bydło pędzą na rzeż,
ptactwo kwacze w klatkach, gęś gęga;
samochody - raz, dwa, cztery, sześć,
klaksony, trąbki...  Pogoda, ulewa.
A ja idę i śpiewam.

Jak inaczej torować drogę?
Inni potrafią, ja - nie mogę.
Wspominam i skaldów nieśmiertelne awantury,
i to groźne, to słodkie pienia trubadurów,
a gdy na burzę się zbiera,
wspominam nawet Homera.
Któż to był? Czy z nieba spadł?
Po prostu - wędrowny dziad,
który żył w okresie wojen:
obok niego człowiek człowieka zabijał,
a on ich ze śpiewem mijał.

Jak inaczej wykrajać wąski szlak dla zycia?
Jeśli to wam przeszkadza - zabijcie!

[1948]

Kazimiera Iłłakowiczówna: "Zaczynam się i kończę..." W: Poezje wybrane, PIW 1977, s.303-304.
Zdjęcie poetki pochodzi ze strony culture.pl

26 września 2012 mija 34. rocznica śmierci Jana Parandowskiego, Szkoda, że nie mogę się wybrać na Powązki, żeby zapalić lampkę na jego grobie (link prowadzi do zdjęcia grobu Jana Parandowskiego na blogu Bogny).

Jan Parandowski  (1895-1978)

środa, 12 września 2012

Jeremi Przybora - Walc "Embarras"

Serce tak mi zabiło,
zakołysał się bal...
Nie wiem, czy to jest miłość,
czy to tylko ten walc?
Czy mną serca olśnienie
owładnęło i trwa?
Czy to tylko mnie objął ramieniem
ten walc, piękny walc "Embarras"?

Czy to walca czar?
Czy to walca, czy serca dar?
Kto w mej mocy mnie ma -
ty czy walc? Ty czy walc "Embarras"?

A gdy się kończy bal,
kogo będzie mi więcej żal
Za kim więcej
jutro zatęsknię?
Z tobą czy walcem
"Emabarras"?

Echo balu przebrzmiało,
skrzypiec sopran i alt…
Tylko jeszcze zostało
serce wśród pustych sal…
I, leciutko, na palcach,
przy orkiestrze jak mgła,
z tobą tańczy i tańczy wciąż walca
I to właśnie jest "Embarras"!

Bo to walca czar
sercu przyniósł podwójny dar -
Amor skrzydła ma dwa:
Jednym - ty drugim - walc "Embarras"!
A gdy się skończył bal,
obu jest mi tak samo żal.
Tęsknię odtąd
jedną tęsknotą
za tobą i walcem
"Embarras"!

Jeremi Przybora: "Kabaret Starszych Panów. Wybór". Wieczór "Jesienna noc". Spółdzielnia Wydawnicza "Czytelnik", Warszawa 1970, s. 20-21


Starsi Panowie dwaj - Marian Molenda