"Wracając wieczorem słyszałem śpiew słowika; słyszę go jeszcze, choć z bardzo daleka. Ten głos nie da się z niczym porównać, bardziej dla wzruszeń, jakie budzi, niż dla swego piękna.
Buffon, jako przyrodnik, zachwyca się giętką krtanią i rozmaitością tonów melancholijnego śpiewaka wiosny; ja odnajduję w jego śpiewie monotonię, której niekreślony czar jest u źródła wszystkich żywych wrażeń."*
* Eugène Delacroix: Dzienniki, cz. 1: 1822-1853, Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2003, s. 72, tłumaczenie: Joanna Guze i Julia Hartwig
| Słowik |

Czytam teraz Dzienniki Dąbrowskiej i kiedy czytam wstawki dotyczące udziału w licznych koncertach i zachwytów nad nimi to myślę sobie o twoim blogu, ileż tam materiału "muzycznego". Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDzienniki Dąbrowskiej stoją na półce kilka metrów ode mnie i czekają na przeczytanie. I już się cieszę na te ich fragmenty!
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie.