Po prostu wstawałaś znacznie wcześniej. Zajmowałaś kolejkę przed otwarciem sklepu. Przed świtem. Na mrozie. Na smagającym śniegiem wietrzysku. W wilgotnej, przenikającej do szpiku kości mgle. Po żółty serek. Po wędzoną rybkę. Po wszystko, mamo. Dla mnie. Nóżka i pierś dla mnie, dla ciebie skrzydełko.
Buntowałam się przeciwko twemu poświęceniu. Ale nie za długo. Po prostu z czasem przyzwyczaiłam się, że ty skrzydełko, a ja udko. Przestałam zwracać uwagę na to, co jesz i ile jesz.
Buntowałam się przeciwko twemu poświęceniu. Ale nie za długo. Po prostu z czasem przyzwyczaiłam się, że ty skrzydełko, a ja udko. Przestałam zwracać uwagę na to, co jesz i ile jesz.
Za czym kolejka ta stoi?
Po szarość, po szarość, po szarość.
Na co w kolejce tej czekasz?
Na starość na starość, na starość...
Co kupisz, gdy dojdziesz?
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie...
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie...
E. Bryll, Psalm dla stojących w kolejce, śpiew Krystyna Prońko, 1981.
Ewa Ostrowska - O zmierzchu. Oficynka 2017, s. 33

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.