![]() |
| Rodzina Połanieckich |
"Była
już blisko dziewiąta, gdy zaszedł do Bigiela. Bigiel, sam w obszernym, pustym
mieszkaniu, siedział we drzwiach otwartych na ogrodową werendę i wygrywał na
wiolonczeli tak, że aż wszystko w domu drgało. Ujrzawszy Połanieckiego przerwał
jakieś tremolo i spytał:
-
Byłeś dziś u Pławickich?
-
Byłem.
-
Jakże panna?
-
Jak karafka "frapowanej" wody. Na taki gorący dzień to przyjemność.
Zresztą grzeczni ludzie.
-
Przewidywałem to.
-
Graj dalej.
Bigiel
począł grać Träumerei i grając przymykał oczy lub podnosił je na księżyc. W
ciszy muzyka zdawała się napełniać słodyczą dom, ogród i samą noc.
Gdy
skończył, milczał przez chwilę, po czym rzekł:
-
Wiesz co? Jak pani Emilia wróci, żona moja zaprosi ją do siebie na wieś, a z
nią i pannę Pławicką. Może tam te lody między wami stopnieją.
-
Zagraj jeszcze raz Träumerei.
Dźwięki
ozwały się po raz drugi, spokojne i rozmarzone. I Połaniecki był zbyt młodym,
by nie miał być również choć trochę marzycielem. Więc wyobraził sobie, że
Marynia słucha z nim razem Träumerei z rękoma w jego rękach, z głową na jego
piersiach, kochająca bardzo i nad wszystko w świecie kochana."
| Eduard Bendemann - Schumann 1850 (1859) |
Henryk Sienkiewicz: "Rodzina Połanieckich" 1894

Chyba nadszedł czas, żeby powtórnie przeczytać "Rodzinę Połanieckich"... Dziękuję Ci za "muzyczne" przypomnienie tej książki :-)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że zachęciłam Cię do ponownego spotkania z rodziną Połanieckich. Przyznam, że i ja mam na takie spotkanie ochotę. A lato to doskonała pora na powtórki.:-)
Usuń