![]() |
| Ziemia Słonych Skał |
"Pierwsze promienie słońca padają skośnie. Ich blask jest czerwony, a długie
cienie mają kolor granatowy. Słońce dopiero wzeszło, lecz wioska nie śpi. Na
placu przed palem totemowym odbywa się taniec, który rozpoczął się wraz ze
wschodem słońca. Prowadzi go czarownik Gorzka jagoda.
W ostrym świetle czerwonych promieni widzę go wyraźnie. Przypomina
stojącego na tylnych nogach skrzydlatego bizona. Na głowie ma bizoni skalp o
szeroko rozstawionych rogach. Ich końce – tak jak dziób sowy na totemowym palu –
błyszczą czerwienią. Twarz pomalował w niebieskie i żółte pasy. Do szeroko
rozpostartych ramion przytwierdził grzechotki z kopyt jelenich, które trzaskają
jak tętent karibu pędzącego po kamiennym brzegu rzeki.
Wraz z nim tańczy wojownik obnażony do pasa: Nepemus – Silna Lewa Ręka,
wielki myśliwy i tancerz naszego plemienia. . Obaj krążą w środku wielkiego
koła wojowników, wybijających rytm na bębnach i grzechotkach z żółwich skorup.
Rytm jest coraz głośniejszy, szybszy. Ciało Nepemusa wysmarowane tłuszczem
niedźwiedzim, lśni jak brąz. Chwilami wydaje się, że tancerz posiada kilka par
nóg, to znów, że jak czapla wiruje na jednej nodze – a za to na szyi,
obwieszonej sznurami z pazurów i kłów wilczych chwieją się trzy głowy.
Tomahawk Nepemusa zadaje ciosy niewidzialnym przeciwnikom. Ręka wojownika
jest niezawodna, jego mięśnie twarde jak kły niedźwiedzia. Każdy cios
tomahawkiem, świst jego ostrza to Pieśń śmierci dla wroga. Coraz wyżej wzniósł
się śpiew wojowników:
Manitou, Manitou,
Daj im siłę niedźwiedzia,
By byli odważni jak wilk w ataku,
By męstwo swe wzięli od brata rysia...
Jest to dzień Nanan-cisu, „Oddalenia”, święto przyjmowania małych chłopców
do szkoły natury.
Dlatego, gdy nagle słabnie pieśń i zwalnia się rytm tańca, Nepemus kieruje
swe kropki w stronę tipi naczelnika plemienia, Leoo-karko-ono-ma, Wysokiego
Orła. Nepemus skrada się, stąpa parę kroków, to znów zatrzymuje się. Wznosi w
górę tomahawk i tańcząc w miejscu, nasłuchuje odgłosów z wewnątrz namiotu.
W ślad za nim osuwa się krąg wojowników, wśród nich Gorzka jagoda. Nepemus
staje przed wejściem do namiotu. Ale dwóch wojowników z dzidami strojnymi w
pióra występuje naprzód i zagradza mu wejście do tipi. Nepemus raz za razem
próbuje się przedrzeć do środka namiotu, lecz raz za razem krzyżują się przed
nim dzidy wojowników i Nepemus cofa się od wejścia.
Pięciokrotnie krzyżowały się dzidy i tylekroć Nepemus cofał się od namiotu.
Znaczyło to, że chłopiec, po którego przyszedł, ukończył pięć lat i że nadszedł
nań czas, by rozpoczął życie wśród wojowników, uczył się ich mądrości, poznawał
prawa plemienia i puszczy.
Ja byłem tym chłopcem."
Sat-Okh: "Ziemia Słonych Skał". Czytelnik, Warszawa 1974, s. 10-12

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.